Buty nie zawsze muszą być drogie…

Niejednokrotnie myślimy że jak kupimy drogie markowe buty to na dłużej nam posłużą.  Niestety my kobiety uwielbiamy buty i ciągle kupujemy nowe bez względu na to czy to trzecia czy setna para.
Ja postanowiłam wypróbować tej jesieni kilka par butów z dość już znanej strony Renee.pl . Mają dość spory asortyment i różnorodny wybór co sprawia, że każdy coś dla siebie znajdzie. Do tego oferują towar za naprawdę przystępne ceny. Nie zaszalałam jeśli chodzi o fasony bo jednak dość mocno trzymam się tego co klasyczne, ale ktoś kto chce zaszaleć ze swoimi stylizacjami też się tam odnajdzie bardzo dobrze.
Jako pierwsze wybrałam klasyczne botki na płaskiej podeszwie w odcieniu zimnej szarości. Idealne do spodni.

Druga para to bordowe czółenka z paskiem na kostce idealny kolor do jesiennych strojów, zarówno świetnie pasują do spodni jak i sukienek.
Paski można  też wyciągnąć i cieszyć się jeszcze bardziej klasycznym fasonem.

Kolejna para to czarne krótkie kalosze, które uwielbiam. Idealne na ostatnio kapryśna pogodę i naprawdę wygodne. Już dość często noszone bo pasują mi dosłownie do wszystkiego. Mieliście już okazje parę razy je widzieć w stylizacjach na instagramie. Kocham JE !

Ostatnia para to – jak powiedziała moja mama – ” zaszalałaś”. Ten kolor mnie najzwyczajniej w świecie zauroczył! Piękny kolor śliwki w klasycznym wydaniu szpilki. Są prześliczne.  Będą mi pasować do wielu sukienek i ciemnych rajstop które czas nosić bo pogoda nas do tego ostatnio zmusza. Fakt są bardzo wysokie ale nadzwyczaj wygodne a to za pomocą miękkiej poduszeczki u dołu szpilki gdzie opiera się cały ciężar stopy.

Może także i dla Was już czas na poszukiwania nowego jesiennego obuwia. Nie zapomnijcie ująć Renee.pl na liście miejsc do odwiedzenia.

E.

Sypialnia CZ.II

Po remontowym zgiełku przychodzi czas na dopieszczenie pomieszczenia poprzez dodanie elementów wystroju i powszechnej użyteczności. Poniżej zestawienie większości tych pięknych elementów.

Poduchy z Plantule Pillows – to był strzał w dziesiątkę. Zwłaszcza przy naszym trybie pracy z ciężkimi aparatami, gdzie troszkę cierpi na tym nasz kręgosłup. Są to poduszki z typowo ekologicznym wkładem.
Ja dla siebie wybrałam  wkład :

Sypialnia cz.1

Remont sypialni. Nasz pierwszy wspólny remont. Niektórzy mówią
” próba związku”, o dziwo nam poszło dość gładko.  Jeden dzień  przeznaczyliśmy na wynoszenie, odsuwanie mebli, malowanie oraz mycie i szorowanie po malowaniu. Drugi dzień zaczął się od segregowania nadmiaru zgromadzonych rzeczy, skręcaniu nowości oraz dekorowaniu – czyli to co jest najprzyjemniejsze.

Montowanie nowości zaczęliśmy od zagłówka do łóżka. Wybraliśmy mniej standardową formę, którą zamówiliśmy z Made For Bed.
Na stronie jest możliwość skorzystania z kreatora, który pomaga w wizualizacji i zamówieniu odpowiedniej formy oraz koloru i materiału jaki Was interesuje ( banalnie proste).
Wszystko do nas dotarło dość szybko w kartonikach do samodzielnego montażu.

Montaż :
1. Odmierzyliśmy środek  zagłówka na ścianie .

2. Za pomocą szablonu o szerokości paneli  odmierzyliśmy dokąd będzie sięgał.

3. Zaznaczyliśmy w szablonie kropeczki do wiercenia ( aby zamocować haki ).

4. Zamontowanie haków.

5. Skręcenie do siebie ponumerowanych części zagłówka.

My osobiście zamówiliśmy zagłówek składający się z kilku kolorów oraz dwóch różnych faktur aby pogodzić gusta moje i męża. Faktura widoczna poniżej to wełna (WE0002) jasno szara, ciemno szary kolor na zagłówku to także wełna
(WE0001) za to najjaśniejszy kolor to Flok jasno szary (FL0002).

 

Mały pomocnik musiał być wszędzie. Bo kiedy my ” pracujemy” on ma akurat ochotę na zabawę 🙂

6. Po skręceniu części ze sobą pozostało tylko zawieszenie i napawanie się pięknym widokiem.

Powiem Wam szczerze, że nie przypuszczałam, że montaż zagłówka Made For Bed okaże się tak szybki. W całym przedsięwzięciu dużo więcej czasu spędziliśmy na  wybraniu rozmiaru modułów i tkaniny obiciowej niż na samym montażu.

zagłówek Made For Bed // stolik po lewej stronie Ragaba // taborecik/stolik po prawej Twórczy Kąt // Posciel Mumla // poduszki ( szara i różowa) Plantule Pillows // narzuta z wełny czesankowej Wool.And.Dog // Plakaty w ramach Wzory Kolory //  dywan Galeria Pogodnych Wnętrz //

Tak dla porównania nasza sypialnia przed zmianami.

Więcej informacji o poszczególnych dodatkach i zdjęć detali pokażemy już wkrótce.

E.

Sea…

Koszula H&M //  Zegarek Daniel Wellington  //
Książka Wyd. Muza ” Prokurator ”   // Ręcznik HUGme

Koszula H&M //  Zegarek Daniel Wellington  // Książka Wyd. Muza „Prokurator”   // Ręcznik HUGme // Torebka Shalimov //
etui na laptopa/tablet SOWL

Krakowski spacer i nie tylko …

Kraków miał być małą odskocznią,  i tak też się stało.  W Krakowie spędziliśmy tydzień ….wąskie uliczki, kawiarnie, gwar ludzi, niesamowity klimat. Tak się zapomnieliśmy że aparat cały czas prawie leżał w torbie i niewiele zdjęć przywieźliśmy ze sobą. Mimo to małe wspomnienie.

 

 

 

 

Lanckorona :

Buty : Kafka Concept

Poszetka : Desa Modern

Biżuteria : Ania Kruk // Jeansowa kurtka /koszulka : Levi’s – Zalando

                                                              Torebka : Shalimov

Islandia CZ.I

Wiecie jak to jest kiedy zaraz po powrocie z wakacji uderza Was brutalna rzeczywistość dnia codziennego. Nam przytrafia się to właściwie zawsze. Dlatego też ten wpis pojawia się dopiero teraz. 🙂
W tej części skupimy się bardziej na pokazaniu Wam tego co widzieliśmy my. W następnej natomiast pojawią się wskazówki i nasze przemyślenia dotyczące tego co i jak działa na Islandii.

Z różnych możliwych dróg dotarcia na Islandię (włączając z to przeprawę kajakiem) wybraliśmy tę za pośrednictwem samolotu. Bezpośredni lot z Gdańska i brak konieczności wiosłowania ułatwił tę decyzję 🙂
Jeszcze tego samego dnia przed dotarciem na pierwszy nocleg w dość szybkim tempie odwiedziliśmy cześć z głównych atrakcji tzw. Golden Circle
Strokkur Geysir i przyległe mu tereny oraz Selfoss.

O tej porze roku dni na Islandii są długie, zachodzące po 23.00 słońce może być na początku dość zaskakujące jednak po powrocie do domu zaczyna tego brakować 🙂

Dalszą drogę obraliśmy w kierunku zachodnim trzymając się dość ściśle drogi nr 1. Południowa cześć wyspy obfituje w najbardziej znane i najbardziej turystycznie oblegane atrakcje. Oczywiście przodują tu wszelkie wodospady i czarna plaża.

Pogoda – choć nas bardzo rozpieszczała potrafi dać się we znaki w najmniej odpowiednim momencie. Nagła mgła potrafi skutecznie ograniczyć widoczność co w przypadku pięknych widoków które powinny się przed nami roztaczać może troszkę zirytować 🙂 Nie mniej jednak czasem dodaje wiele uroku.

 

Przekrój tego wszystkiego co można zobaczyć jednego dnia jest przeogromny. Od bezkresnych trawiastych równin, przez skały i porośnięte mchem zastygnięte pola lawy aż po leniwie pływające po jeziorach oderwane od lodowca kry.

Z pośród tego wszystkiego chyba najbardziej przypadła nam do gustu przestrzeń. Szeroki horyzont i spokój pozwalający się wyciszyć.

W drodze na północ jednym z ciekawszych miejsc są okolice jeziora Mývatn. Wzgórza w kolorze miedzi i para z gorących cieków wodnych. Wizyta tutaj okraszona jest specyficznym mocnym zapachem siarki.

Daleka północ to coś zupełnie odmiennego. Rybackie chatki, ośnieżone góry i silne fale. Na każdym kroku natura nie pozwala o sobie zapomnieć.

Powrót z północy na południe zachodnią stroną to droga przez bezkresne pastwiska. Odbijając nieco w stronę środka wyspy dostać można się aż na obrzeża jednego z lodowców.

Ten wszechobecny obraz obcego świata, ogrom przestrzeni i niesamowite struktury sprawiają że chciało by się tu zostać.

Wraz z ostatnim zachodem słońca jaki dane nam było zobaczyć na Islandii powoli zaczęliśmy rozmyślać nad następnym kierunkiem podróży. 🙂