Sypialnia cz.1

Remont sypialni. Nasz pierwszy wspólny remont. Niektórzy mówią
” próba związku”, o dziwo nam poszło dość gładko.  Jeden dzień  przeznaczyliśmy na wynoszenie, odsuwanie mebli, malowanie oraz mycie i szorowanie po malowaniu. Drugi dzień zaczął się od segregowania nadmiaru zgromadzonych rzeczy, skręcaniu nowości oraz dekorowaniu – czyli to co jest najprzyjemniejsze.

Montowanie nowości zaczęliśmy od zagłówka do łóżka. Wybraliśmy mniej standardową formę, którą zamówiliśmy z Made For Bed.
Na stronie jest możliwość skorzystania z kreatora, który pomaga w wizualizacji i zamówieniu odpowiedniej formy oraz koloru i materiału jaki Was interesuje ( banalnie proste).
Wszystko do nas dotarło dość szybko w kartonikach do samodzielnego montażu.

Montaż :
1. Odmierzyliśmy środek  zagłówka na ścianie .

2. Za pomocą szablonu o szerokości paneli  odmierzyliśmy dokąd będzie sięgał.

3. Zaznaczyliśmy w szablonie kropeczki do wiercenia ( aby zamocować haki ).

4. Zamontowanie haków.

5. Skręcenie do siebie ponumerowanych części zagłówka.

My osobiście zamówiliśmy zagłówek składający się z kilku kolorów oraz dwóch różnych faktur aby pogodzić gusta moje i męża. Faktura widoczna poniżej to wełna (WE0002) jasno szara, ciemno szary kolor na zagłówku to także wełna
(WE0001) za to najjaśniejszy kolor to Flok jasno szary (FL0002).

 

Mały pomocnik musiał być wszędzie. Bo kiedy my ” pracujemy” on ma akurat ochotę na zabawę 🙂

6. Po skręceniu części ze sobą pozostało tylko zawieszenie i napawanie się pięknym widokiem.

Powiem Wam szczerze, że nie przypuszczałam, że montaż zagłówka Made For Bed okaże się tak szybki. W całym przedsięwzięciu dużo więcej czasu spędziliśmy na  wybraniu rozmiaru modułów i tkaniny obiciowej niż na samym montażu.

zagłówek Made For Bed // stolik po lewej stronie Ragaba // taborecik/stolik po prawej Twórczy Kąt // Posciel Mumla // poduszki ( szara i różowa) Plantule Pillows // narzuta z wełny czesankowej Wool.And.Dog // Plakaty w ramach Wzory Kolory //  dywan Galeria Pogodnych Wnętrz //

Tak dla porównania nasza sypialnia przed zmianami.

Więcej informacji o poszczególnych dodatkach i zdjęć detali pokażemy już wkrótce.

E.

Sea…

Koszula H&M //  Zegarek Daniel Wellington  //
Książka Wyd. Muza ” Prokurator ”   // Ręcznik HUGme

Koszula H&M //  Zegarek Daniel Wellington  // Książka Wyd. Muza „Prokurator”   // Ręcznik HUGme // Torebka Shalimov //
etui na laptopa/tablet SOWL

Krakowski spacer i nie tylko …

Kraków miał być małą odskocznią,  i tak też się stało.  W Krakowie spędziliśmy tydzień ….wąskie uliczki, kawiarnie, gwar ludzi, niesamowity klimat. Tak się zapomnieliśmy że aparat cały czas prawie leżał w torbie i niewiele zdjęć przywieźliśmy ze sobą. Mimo to małe wspomnienie.

 

 

 

 

Lanckorona :

Buty : Kafka Concept

Poszetka : Desa Modern

Biżuteria : Ania Kruk // Jeansowa kurtka /koszulka : Levi’s – Zalando

                                                              Torebka : Shalimov

Islandia CZ.I

Wiecie jak to jest kiedy zaraz po powrocie z wakacji uderza Was brutalna rzeczywistość dnia codziennego. Nam przytrafia się to właściwie zawsze. Dlatego też ten wpis pojawia się dopiero teraz. 🙂
W tej części skupimy się bardziej na pokazaniu Wam tego co widzieliśmy my. W następnej natomiast pojawią się wskazówki i nasze przemyślenia dotyczące tego co i jak działa na Islandii.

Z różnych możliwych dróg dotarcia na Islandię (włączając z to przeprawę kajakiem) wybraliśmy tę za pośrednictwem samolotu. Bezpośredni lot z Gdańska i brak konieczności wiosłowania ułatwił tę decyzję 🙂
Jeszcze tego samego dnia przed dotarciem na pierwszy nocleg w dość szybkim tempie odwiedziliśmy cześć z głównych atrakcji tzw. Golden Circle
Strokkur Geysir i przyległe mu tereny oraz Selfoss.

O tej porze roku dni na Islandii są długie, zachodzące po 23.00 słońce może być na początku dość zaskakujące jednak po powrocie do domu zaczyna tego brakować 🙂

Dalszą drogę obraliśmy w kierunku zachodnim trzymając się dość ściśle drogi nr 1. Południowa cześć wyspy obfituje w najbardziej znane i najbardziej turystycznie oblegane atrakcje. Oczywiście przodują tu wszelkie wodospady i czarna plaża.

Pogoda – choć nas bardzo rozpieszczała potrafi dać się we znaki w najmniej odpowiednim momencie. Nagła mgła potrafi skutecznie ograniczyć widoczność co w przypadku pięknych widoków które powinny się przed nami roztaczać może troszkę zirytować 🙂 Nie mniej jednak czasem dodaje wiele uroku.

 

Przekrój tego wszystkiego co można zobaczyć jednego dnia jest przeogromny. Od bezkresnych trawiastych równin, przez skały i porośnięte mchem zastygnięte pola lawy aż po leniwie pływające po jeziorach oderwane od lodowca kry.

Z pośród tego wszystkiego chyba najbardziej przypadła nam do gustu przestrzeń. Szeroki horyzont i spokój pozwalający się wyciszyć.

W drodze na północ jednym z ciekawszych miejsc są okolice jeziora Mývatn. Wzgórza w kolorze miedzi i para z gorących cieków wodnych. Wizyta tutaj okraszona jest specyficznym mocnym zapachem siarki.

Daleka północ to coś zupełnie odmiennego. Rybackie chatki, ośnieżone góry i silne fale. Na każdym kroku natura nie pozwala o sobie zapomnieć.

Powrót z północy na południe zachodnią stroną to droga przez bezkresne pastwiska. Odbijając nieco w stronę środka wyspy dostać można się aż na obrzeża jednego z lodowców.

Ten wszechobecny obraz obcego świata, ogrom przestrzeni i niesamowite struktury sprawiają że chciało by się tu zostać.

Wraz z ostatnim zachodem słońca jaki dane nam było zobaczyć na Islandii powoli zaczęliśmy rozmyślać nad następnym kierunkiem podróży. 🙂

 

Pakowanie cz. 2

Wyjazd do jednego z najbardziej fotogenicznych miejsc na ziemi to dość spore wyzwanie. Niby jak to piszą „gdzie nie spojrzeć – pocztówka” jednak jedziemy tam po to by wykonać fajny materiał.
Zawsze przed podróżą i każdym zleceniem to na mnie spoczywa odpowiedzialność za spakowanie sprzętu – to dobre rozwiązanie – jeśli czegoś nie ma to wiadomo kto jest winny 😉 Zazwyczaj ograniczeni jesteśmy jedynie wielkością bagażnika. Tym razem jest inaczej. Konieczność dopilnowania wymiarów dużego podręcznego bagażu to priorytet. Na szczęście nasz plecak spełnia te wymagania (pod warunkiem ze nie jest za bardzo napakowany).

Tu pojawia się spora logistyczna rozprawa. Co zabrać? co jest niezbędne, a z czego można/trzeba zrezygnować. Nie ukrywajmy – Ci którzy mają jeden aparat i jeden obiektyw tego problemu nie doświadczają tak boleśnie jak my.

Wiadomym jest, że mając w planie zdjęcia dla naszych klientów nie możemy pozwolić sobie na nie zabranie nadmiarowego zapasu. Zatem pokrótce przedstawię zawartość naszego plecaka i dlaczego jest tak a nie inaczej:

dwa aparaty ( dwa bo jedziemy we dwoje – ale tez i dlatego że jak coś się stanie z jednym to nie zostaniemy tylko z telefonami 🙂 )Pracujemy na aparatach Sony więc do torby trafia jedna z a850 i a99.

Obiektywy: Tu sprawa jest dość jasna – szerokie kąty do przyrody, długie do portretów i tej dalszej natury. Islandia jako kraj przepięknych widoków wymaga poniekąd jak najszerszego kąta widzenia. Ze względu na pewne wady optyczne nie zabieramy ze sobą czternastomilimetrowego Samyang’a za to podstawowym szkłem w tym temacie będzie 24ka Zeiss’a.
Zeiss 24mm F2.0
Sony G 35mm F1.4
Sony 50mm F 1.4
Zeiss 85mm F1.4
Arax 85mm F2.8 T-S
Zeiss 135mm F1.8
Sony G 70-200mm F2.8

Filtry:
Jeśli widoki to z szarą połówką. Oczywiście chodzi o neutralne przyciemnienie np nieba które w ogólnej ekspozycji może być za jasne do ciemniejszych partii gór czy plaż. Oczywiście można poprawić to później edytując plik RAW natomiast lepiej zrobić to od razu i mieć potem większe pole do popisu w razie koniecznej obróbki. Dodatkowo aby uzyskać długie czasy naświetlania i efekt „płynącej wody” lub pędzących chmur niezbędny będzie całościowy filtr ND.
W torbie więc lądują:
Zestaw prostokątnych filtrów połówkowych wraz z systemem mocowania Cokin.
dwa okrągłe filtry ND – ND32 i ND1000

Inne akcesoria:
Tu wymienić należy oczywiście statyw. Wybraliśmy lekką i zwartą konstrukcję Manfrotto BeFree – składa się do 32 cm co wystarcza aby pomieścić go w bagażu i ma aż 2,5kg udźwigu co w tej klasie mini statywów jest naprawdę dobrym wynikiem
Zapas kart pamięci i baterii: Nigdy nie wiadomo co nas czeka. Czy będzie czas na zgranie materiału na dysk? Czy na noclegu będzie wystarczająco dużo gniazdek aby naładować zarówno baterie aparatu jak i telefonu? Czy temperatura otoczenia nie skróci czasu działania baterii? W tym wypadku lepiej wziąć więcej niż  mniej – nie wazy dużo a może uratować nas przed brakiem zdjęć.
Color Checker passport – ciężko się z nim rozstać kiedy już się do niego przywiążemy
GoPro – aby udokumentować w formie video najfajniejsze miejsca.
Zewnętrzy dysk aby nie zabrakło nam miejsca na materiał zdjęciowy
Wydajny komputer aby w razie nie pogody/przerwy móc obejrzeć to co wykonaliśmy i podzielić się z Wami.
Trytki! – bo nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą 🙂

To wszystko i kilka innych drobiazgów skrzętnie zapakowanych w nasz plecak waży około 15kg. Warto wziąć to pod uwagę zastanawiając się czy nie lepsza będzie naramienna torba. Uwierzcie, że po górskich przechadzkach w Alpach austriackich plecaka nie wymienię już nigdy na torbę. Mimo że jest mniejszy (co akurat w przypadku podróży samolotem jest plusem) to jest o wiele bardziej wygodny w noszeniu.

Pozostaje liczyć nam na wspaniałą pogodę a właściwie to wspaniałe światło.
Za jakiś czas na pewno podzielimy się z Wami tym co uda nam się sfotografować.

 

Pakowanie cz. 1

Pakowanie …
Za każdym razem kiedy już zamykam walizkę to i tak mam wewnętrzne uczucie, że czegoś zapomniałam, a Bartek zawsze powtarza na pewno nie jest to nic takiego czego nie da się kupić na miejscu 🙂 Troszkę mnie to uspakaja, ale mimo wszystko uczucie pozostaje. Pakujemy się ostatnio dość często za sprawą przede wszystkim reportaży ślubnych, które coraz częściej wykonujemy dość daleko od domu. Wiadomo pakowanie się „do pracy” na 3 dni wygląda inaczej niż wyjazd na ponad tydzień i to w miejsce gdzie zmieniające się warunki atmosferyczne mogą dać się we znaki. Mowa o Islandii, która lubi płatać figle jeśli chodzi o pogodę.
Dlatego mamy ze sobą ubrania na deszcze, mróz, wiatr a także słonko.
To chyba nasz największy bagaż jaki do tej pory zabieraliśmy ” na wakacje”.

sakiewka/nerka na podręczne rzeczy Anakomito // Aparat Fujifilm Instax Polska // mapa idealna bo w laminacie – deszcze jej nie straszny // etui na bilety i dokumenty Shalimov // kubek termiczny z grawerem od Tremo Kubki.

Ciepłe rzeczy (większość naszego bagażu) czyli odzież sportową i termiczna  to rzeczy z 4F- kupujemy je od lat (właściwie od pierwszych wyjazdów na rajdy terenowe)  i jesteśmy bardzo z niej zadowoleni. Dodatkowo spakowaliśmy po 3 grube ciepłe swetry, koszulki, rękawiczki, czapki, szale i kominy aby nas tam nie przewiało. Zbytnio tego nie widać bo tą ciężką artylerie spakowałam na samym dnie walizki ściskając ją w workach próżniowych aby zajmowało mniej miejsca.

Szczotka Michel Mercier – moją zakupiłam w SuperPharm . Wydaje mi się najlepszym rozwiązaniem na rozczesywanie splątanych islandzkim wietrzyskiem włosów. // Balsam do ciała Tołpa   // Coś na „ząb” zaraz po przybyciu DayUp +  // Ciepłe rękawiczki Decathlon  // Kaszmirowa czapka Mango

 

Gruby sweter jest mega ciepły mam nadzieje że sprawdzi się idealnie na chłodne dni
//  Finke

Parowacz – mały i lekki, idealny  do walizki  SteaMaster //   skórzany pasek  Miron’s

 Okulary- będziemy podróżować wynajętym samochodem a ja mam cały czas nadzieje że słońce nas nie będzie opuszczać.
Guess

Kosmetyki – część byłam zmuszona przelać do mniejszych opakowań bo w mojej drogerii nie dostałam ich odpowiedników w miniaturowym opakowaniu // Tonik, szampon, żel po prysznic, żel do higieny Intymnej, balsam do ciała, balsam do układanie brody, krem łagodzący dla mężczyzn- Tołpa //  olejek do demakijażu oraz serum do twarzy-  Iossi // balsam do ust Blistex //  olejek do mycia twarzy Creamy

Biżuteria w minimalnych składzie.
Zegarki Miugo // łańcuszek na szyje Ania Kruk // bransoletka na rękę Lilu / LM96 // opakowanie na biżuterie Shalimov

A to cały nasz bagaż.
Torby podróżne Wittchen // Torebka Shamilov // Plecak na sprzęt Benro

W części 2 opiszemy zawartość plecaka czyli to co zabieramy i czym będziemy fotografować.

E.